Kręgosłup to nasz filar. Z wiekiem może jednak słabnąć

14 lipca 2014 w UTW bez granic

Nasz kręgosłup z wiekiem staje się coraz słabszy i coraz częściej daje o sobie znać. Możemy mu pomóc, zachowując Fotolia_36449130_Modpowiednie zasady podczas spania, sprzątania, spacerowania, a nawet jedzenia. Wystarczy niewiele, by zyskać tak wiele: zdrowie!

– Gdybym był młodszy, zupełnie inaczej zachowywałbym się w stosunku do mojego… kręgosłupa. Teraz odpłaca mi za to, że nie dbałem o niego – przyznaje Franciszek Smoliński, emerytowany urzędnik z Katowic. – Teraz bardziej się nim przejmuję i jakoś funkcjonuję, ale dobrze nie było.

Pan Franciszek opowiada, że wcześniej liczyła się przede wszystkim praca. Starał się ją jak najlepiej wykonywać. Godziny spędzone przy biurku, a potem w domu nad rozłożonymi dokumentami, dały o sobie znać jeszcze przed emeryturą.

– Czasem mnie pobolewał kręgosłup, ale tłumaczyłem sobie, że tak być musi. Czekałem, aż samo przejdzie. Jednak nie przechodziło – mówi F. Smoliński. – Przeciwnie, bolało coraz częściej i mocniej. Aż chwyciło mnie tak, że ani chodzić, ani leżeć nie mogłem. Najgorsze były noce…

Pan Franciszek ratunku szukał wszędzie. U lekarzy, rehabilitantów. Brał tabletki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Chodził na masaże. Oj, długo trwało to leczenie, sporo odłożonych na wakacyjną podróż pieniędzy stopniało, zanim doszedł do siebie.

– Postanowiłem sobie wtedy, że dość siedzenia w domu. I zacząłem chodzić na długie spacery po lesie. Dwa razy w tygodniu jestem na basenie. Ćwiczę rozciąganie w domu. Nawet zrobiłem sobie specjalnie urządzenie, hak, liny… i codziennie na nich wiszę – podkreśla. – No i się jakoś trzymam. Odpukać. Wiem teraz dobrze, że w dużej mierze to ode mnie zależy, czy bóle powrócą.

Przekonała się o tym także Maria Hasińska z Bydgoszczy, która myślała, że konieczna będzie operacja kręgosłupa.

– Ale się nacierpiałam. Aż wspominać ciężko. Nocami chodziłam po ścianach. Ileż łez wylałam z bólu i bezsilności! – zauważa. – Ratunku szukałam wszędzie. Tylko kto coś powiedział, od razu to robiłam. Piłam jakieś napary z kurzych łapek. Nic nie pomagało, tylko cholesterol się podniósł. Chodziłam na akupunkturę do Rosjanki, wzięłam dziesięć seansów i nic. Usłyszała, że tylko operacja może jej pomóc. Córka załatwiła wizytę w klinice w Poznaniu.

Tam zaproponowano serię zastrzyków. Uff! Ulga.

Pani Maria obiecała sobie wtedy, że się za siebie weźmie. Zawzięła się. W końcu ma czas, jest na emeryturze. Nie musi się spieszyć do szkoły, na lekcje. Nie musi dźwigać siatek pełnych zeszytów, by sprawdzać wypracowania. Skoro wcześniej nie myślała o zdrowiu, to najwyższa pora, by teraz to zrobić. Póki nie jest za późno.

Codziennie rano przez godzinę ćwiczy. Codziennie chodzi z kijkami. Schudła i stosuje dietę, by nie obciążać kręgosłupa. Od czasu do czasu bierze masaże. Profilaktycznie. Bo ból już nie doskwiera, ale nie wiadomo, w którym momencie znów się odezwie. Trzeba więc robić wszystko, by ten moment jak najdalej odsunąć w czasie albo w ogóle nie pozwolić mu nadejść.

Podobne doświadczenia ma Krzysztof Nowak z Warszawy, który przez 42 lata pracował jako kierowca. Choć zawsze starał się być po pracy w ruchu, to jednak i jego kręgosłup dał mu się we znaki. Co mu pomogło?

– Sam do końca nie wiem. Bo brałem leki, masaże. Przez dwa miesiące. W końcu poszedłem po zioła do polecanej przez znajomych pani doktor. Ona skończyła wiele kursów medycyny niekonwencjonalnej – opowiada pan Krzysztof. – Sceptycznie podchodzę do takich rzeczy, ale spróbowałem. Pani doktor chwyciła mnie za ręce, jakby chciała zmierzyć puls. Zajrzała w oczy. Powiedziała, że zioła nic tu nie pomogą. Chyba że chcę na darmo wydać pieniądze. Zaproponowała masaż.

– Jeden? – zdziwił się pan Krzysztof. – Przecież mówi się, że minimum ma ich być dziesięć.

– Jeden, maksymalnie dwa – oznajmiła.

Tak też się stało.

– Na plecach umieściła mi igły. Podpaliła je. I naprawdę ból z czasem minął – wspomina K. Nowak. – Teraz bardzo dbam o siebie. Trzy razy w tygodniu chodzę na basen i do sauny. Pływam głównie na plecach, bo to dla kręgosłupa najlepsze. Długo stoję pod biczami wodnymi. Korzystam z jacuzzi. Systematycznie ćwiczę w domu. I efekty zdrowotne są. Szkoda tylko, że moich dwóch synów do aktywnego życia nie mogę przekonać. Powtarzają mi w kółko, że brakuje im czasu. Bo mają dużo pracy.

Seniorzy martwią się nie tylko o siebie i dzieci, lecz także o wnuków. Przecież one to już w ogóle ruchu nie mają. Siedzą w ławkach w szkole, potem znów siedzą, odrabiając lekcje, a jak mają czas wolny, to też siedzą – grając na komputerze!

Zrobiłem nagły skłon i… ojej!

Wstawiając kwiaty do wazonu, zwracamy uwagę, czy łodyga trzyma się prosto. Jeśli nie, wzmacniamy ją drucikiem lub podpórką. Naszą łodygą jest kręgosłup. Najprościej mówiąc, to pręt, rura, która stanowi podstawę ciała. Kręgi to jakby pierścienie nałożone jeden na drugi na tę rurę. W każdym z tych kręgów przebiega centralnie rdzeń.

Człowiek ma 7 kręgów szyjnych, 12 kręgów piersiowych, 5 kręgów lędźwiowych. Do nich doliczyć możemy 5 kręgów krzyżowych, które jednak w fazie rozwoju płodowego łączą się w jedną kość krzyżową, a także 4 do 5 kręgów guzicznych. W sumie możemy więc mówić, że człowiek ma od 33 do 34 kręgów. Zwane są one dyskami (ze względu na kształt). Pełnią funkcję amortyzatorów. Z wiekiem coraz częściej dochodzi do ich urazów.

Ważnym elementem łączącym sąsiadujące kręgi są stawy międzykręgowe. Poszczególne elementy kręgosłupa łączą więzadła. Wszystkie te części muszą być w jak najlepszym stanie.

By tak było, trzeba dbać o najważniejszą część naszego szkieletu.

Tymczasem na bóle kręgosłupa skarży się u nas osiem na dziesięć osób. Często powodem tego stanu rzeczy jest brak ruchu, siedzący tryb życia, złe nawyki. Długie przebywanie w jednej pozycji prowadzi do napięcia mięśni karku i pleców, a to powoduje mikrouszkodzenia kręgosłupa przez ciągły ucisk nerwów. Może też prowadzić do poważniejszych urazów, np. dyskopatii.

Seniorzy powinni pamiętać, że z wiekiem kręgosłup robi się coraz słabszy. Dlaczego? Bo starzeje się cały organizm, pojawiają się choroby kości, np. osteoporoza. Jeśli więc nie będziemy stosować odpowiednich zaleceń i dbać o kręgosłup, znacznie przyspieszymy ten proces.

– Powodem bólu kręgosłupa jest zazwyczaj suma wielu przyczyn, nieprawidłowych nawyków w ciągu życia – zauważa fizjoterapeuta Kamil Korzeniowski z Zielonej Góry. – Najczęściej wywołuje go bezpośrednio pojedynczy bodziec, np. nagły skłon czy stresowa sytuacja.

Ale ból pojawia się także dlatego, że dana osoba doznała urazu, ma stan zapalny lub wady wrodzone.

Wszyscy się znają na medycynie

Jak podkreśla w rozmowie z portalem www.termedia.pl, prof. dr hab. n. med. Włodzimierz Samborski, kierownik Kliniki Reumatologii i Rehabilitacji Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu: – Ból to podstawowy problem chorych na choroby reumatyczne i główny powód ich wizyt u reumatologów i lekarzy rodzinnych. Ich efektem jest przepisywanie chorym licznych leków przeciwbólowych i niesteroidowych leków przeciwzapalnych, a nawet glikokortykoidów. Przewlekła terapia tymi lekami jest często powodem działań niepożądanych, dlatego pacjenci i lekarze poszukują niefarmakologicznych metod walki z bólem. Zalicza się do nich zabiegi fizjoterapii, takie jak krioterapia, masaż, elektroterapia, ultradźwięki i magnetoterapia, a z metod alternatywnych – akupunkturę. Choć metody te są skuteczne, powinny być jedynie elementem kompleksowej terapii chorób reumatycznych, a nie substytutem farmakoterapii, zwłaszcza w przypadku chorób reumatycznych o podłożu zapalnym.

W leczeniu farmakologicznym nie zastąpimy lekarza. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza w kraju, w którym wszyscy znają się na medycynie, podobnie jak na polityce. Możemy jednak sobie pomóc, wprowadzając zmiany w swoim życiu, bardziej zwracając uwagę na to, jak się zachowujemy, jaką postawę przyjmujemy, co jemy. Na pewno pomóc w tym może uniwersytet trzeciego wieku. A ten działa w bardzo wielu, nawet małych miasteczkach Polski. W Sulechowie, Zbąszynku, Krośnie Odrzańskim, Górze Śląskiej i innych miejscowościach na uczelniach nie brak gimnastyki, wypraw pieszych, rowerowych. W grupie łatwiej się zmobilizować do wysiłku i systematycznej pracy.

Ogródek nie jest wykluczony

Dr Rafał Szafraniec z Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu podkreśla, że każdy z nas może pomóc swojemu kręgosłupowi, jeśli będzie pamiętał o zachowaniu kilku podstawowych zasad. Powoli wstawajmy z łóżka. Przeciągnijmy się. Dobrze jest też wykonać kilka ćwiczeń rozciągających. Myjąc zęby, nie zginajmy się w pałąk.

Nie obciążajmy kręgosłupa, nosząc ciężkie zakupy tylko w jednej ręce. Rozłóżmy chleb, mleko, jajka, cytryny i inne artykuły do dwóch toreb. Jeśli musimy coś podnieść z podłogi, uklęknijmy. Nie róbmy gwałtowanych ruchów.

– Najważniejsza sprawa to systematyczność. Postarajmy się znaleźć czas codziennie, by wzmocnić mięśnie, zrelaksować się. Niech to będzie np. marsz albo basen – dodaje dr Szafraniec. – Pamiętajmy o zachowaniu wyprostowanej postawy.

Najlepiej by było, gdyby panie zapomniały o szpilkach, bo na pewno nie pomagają one kręgosłupowi. Lepiej załóżmy adidasy i pobiegajmy. Tylko nie po asfalcie. Twarde podłoże ubija nam kręgi.

– Ja mam działkę i to dla mnie bieżnia, siłownia, fitness i wszystko, co tam dziś się wymyśla – mówi Barbara Sarnowska z Leszna. – W ogródku nieźle się nagimnastykuję.

Czy ogród jest rzeczywiście wskazany? O tym zdecydować musi lekarz. Każdy z nas inaczej przecież funkcjonuje, odczuwa inny ból, którego przyczyny też są różne.

– Mój doktor mi pozwolił – zdradza Tomasz Fijałkowski z Gorzowa Wielkopolskiego. – Powiedział tylko, żebym tak zorganizował sobie pracę, by jak najmniej obciążyć kręgosłup. Jedną część obsiałem więc trawą. Niewiele miejsca poświęciłem na warzywa. Grządki są zaraz przy altanie, by nie trzeba było daleko nosić łopat czy innego sprzętu. Kwiaty mam w specjalnych donicach, dość wysoko. Nie muszę się więc zginać. Na ogrodzie się relaksuję, nie pracuję zbyt długo. On ma mi pomagać w utrzymaniu zdrowia, a nie jego psuciu.

Pan Tomasz dodaje, że jeśli trzeba wykonać cięższe prace, pomaga mu syn.

Nie zapominajmy o mopach

Duże znaczenie dla naszego kręgosłupa ma też sposób urządzenia mieszkania.

Krzesło np. musi być odpowiednio wyprofilowane. Katarzyna Jabłońska, architekt wnętrz z Poznania, przypomina, że oparcie powinno podpierać kręgosłup lędźwiowy. Siadajmy tak, by nogi swobodnie znajdowały się na podłodze, a nie zwisały, nie dotykając ziemi. Starajmy się wprowadzać w mieszkaniu takie zmiany, które ułatwią nam życie. Nie zwracajmy uwagi tylko na estetykę, lecz także na funkcjonalność. Nie wkładajmy naczyń i garnków, których często używamy, na górne czy dolne półki. Chodzi o to, by wyciągać je bez wysiłku, zginania się. Podobnie z odkurzaniem czy myciem podłogi. Po co szorować kafelki na kolanach, skoro są mopy i rury do odkurzacza?

– Dla naszego kręgosłupa lepsze będzie łóżko ze średnio twardym materacem zamiast rozkładanego z części tapczanu czy wersalki – zauważa K. Jabłońska.

Ważne jest także to, jak jemy i co jemy. Nadwaga jest niebezpieczna dla naszego

„rusztowania”. Trzeba więc zwracać uwagę na posiłki. Regularne, niskokaloryczne, za to bogate w wapń.

– Czytajmy etykiety, skład produktów ma bowiem duże znaczenie dla naszego zdrowia. Tymczasem wielu z nas nie przejmuje się tym, że artykuł zwiera konserwanty, sztuczne barwniki, polepszacze smaku itd. Wszystko to ma wpływ także na nasz kręgosłup – podkreśla dietetyk Halina Twardowska z Zielonej Góry. – Ostrożnie z używkami. I najlepiej zrezygnujmy z palenia papierosów.

Na to, jak silna będzie nasza podpora, składa się wiele aspektów naszego życia. Warto przemyśleć to, jak dotychczas je organizowaliśmy. I zmienić złe nawyki. Także by nasi wnukowie przekonali się, że każdy – niezależnie od wieku – może prowadzić zdrowy tryb życia. Bądźmy dla nich wzorem do naśladowania.