Jak rozpoznać u siebie menopauzę i andropauzę? Historie pacjentów

14 lipca 2014 w UTW bez granic

Józefa, lat 61, Warszawa

Kiedy w moim organizmie zaczęły się zmiany związane z menopauzą, miałam 48 lat. Zupełnie wtedy nie wiedziałam, z czego wynikają. Pamiętam, że do wizyty u ginekologa skłoniła mnie starsza siostra. Pewnego razu przyjechała do mnie w odwiedziny i była świadkiem awantury, którą z jakiegoś błahego powodu urządziłam mężowi. W tym czasie rzeczywiście atmosfera w domu była bardzo napięta i dziś już wiem dlaczego. Siostra zwróciła mi wtedy uwagę, że nie miałam racji w sporze, za to ciągle jestem drażliwa i mam częste zmiany nastroju. Doradziła mi wizytę u lekarza, ponieważ sama wcześniej w podobny, ciężki sposób przechodziła początki menopauzy. Z perspektywy czasu widzę, że rozmowa z siostrą bardzo mi pomogła. Nie zostałam z problemem sama, a dzięki hormonalnej terapii zastępczej w krótkim czasie wróciłam do równowagi i lepszego samopoczucia.Dziś opowiadam o tym młodszym koleżankom na spotkaniach uniwersytetu trzeciego wieku. Wciąż widzę, jak wiele kobiet ma problem z przyznaniem się przed sobą, że potrzebują pomocy.

 

Władysław, lat 64, Gdańsk

Gdyby nie moja żona, do dziś pewnie nie wiedziałbym, co to takiego andropauza. Zawsze myślałem, że przypadłości związane z przekwitaniem dotyczą tylko pań. Dopiero żona uświadomiła mi przed moimi 60. urodzinami, że w ciągu ostatnich kilku lat moje zachowanie bardzo się zmieniło. Straciłem serce do pielęgnacji naszego ogródka działkowego, któremu wcześniej poświęcałem każdą wolną chwilę. Żona zaczęła mnie dopytywać, czy nie mam jakiegoś romansu, bo zupełnie przestałem się nią interesować. W ogóle straciłem ochotę na jakiekolwiek relacje z kobietami, a wolny czas najchętniej spędzałem w domu przed telewizorem. W końcu, w czasie wymuszonej przez żonę wizyty u urologa, okazało się, że mam początki przerostu gruczołu prostaty, a przeprowadzone później badania potwierdziły także zaawansowaną andropauzę.Dzięki regularnym konsultacjom z lekarzami zacząłem bardziej o siebie dbać. Wróciła mi też chęć do życia i większej aktywności. Dzięki trosce żony być może uniknąłem raka prostaty. Jestem jej za to bardzo wdzięczny.